Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
836 postów 710 komentarzy

„Nic nie jest w porządku” – o Wołyniu Krzesimir Dębski

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

We wtorek 17 października 2017 o godz. 19.30 na ul. Wspólnej 51 odbyło się spotkanie z Krzesimirem Dębskim,

 

 

 

które było również promocją jego książki dotyczącej Kresów i jego rodziny na Wołyniu. Wstrząsająca książka, mówi w niej m.in. o tym jak spotkał na Wołyniu mordercę swoich dziadków, który do tej pory żyje w Kisielinie i ma się dobrze.


Link do filmu ze spotkania:

https://www.youtube.com/watch?v=4JYCdCdFd9A 

 

KOMENTARZE

  • autor
    Zdziwko?

    A fakt, że kraj, który odpowiada za hekatombę II wojny światowej ma się dobrze (także z pomocą USA i planu Marshalla), natomiast jego ofiary (cała Europa Środkowo-Wschodnia) do dziś (70 lat po wojnie) jest rezerwuarem taniej siły roboczej i nie może nadrobić zapóźnień spowodowanych, po pierwsze, niemiecką polityką rabunkową lat 1939-45, a po drugie komunistycznym burdelem i mega-eksportem na wschód, jest OK?

    Musimy skontaktować jedno: prawo międzynarodowe nie działa, a jeśli już, to działa tylko symbolicznie (ot, posadzono kilkuset głównych winowajców mordów za czasów wojny, reszta się wymigała twierdząc, że tylko wykonywali rozkazy).

    A to, że komunistyczny ZSRR nigdy nie wynagrodził ofiarom gułagów? Ani zbrodni na narodzie ukraińskim (Wielki Głód), polskim (czystki narodowościowe, jeszcze przed Katyniem), litewskim, łotewskim czy estońskim?

    Żyjemy w świecie, którym rządzi siła. Ot, na Wołyniu silniejszym okazał się element ukraiński. Podczepił się pod ówczesnego łobuza (III Rzeszę) i skorzystał z okazji, gdy polska mniejszość była pozbawiona ochrony. To była akcja dwuaspektowa: pozbyto się Polaków, a przy okazji przejęto ich majątek (domy z wyposażeniem, pola).

    I co?
    I nic.

    Trzeba (w perspektywie iluś tam najbliższych dekad) nauczyć się czerpać z elementarnych wzorców państwowości (Szwajcaria) - każdy, kto tu nieproszony wchodzi, musi liczyć się z tym, że zza każdego winkla dostanie kulkę w łeb. Trzeba nauczyć Polaków obchodzić się z bronią, poczynając od elit. Trzeba przyswoić pojęcie "mojego terytorium", jak w USA. Nikt nie zaatakuje kraju, w którym 15 mln obywateli potrafi obchodzić się z bronią palną.

    I skończyć tę debilną naparzankę PO-PIS (jesteśmy rozgrywani jak dzieci, pierdołami: aborcją, całowaniem biskupa w rękę, symbolami krzyży w urzędach, uwikłaniem w nic nie wnoszące spory prawno-konstytucyjne itd. A najgorsze, że wchodzimy w to, jak ciele w szkodę, jak zgłodniały zwierz w zasadzkę).
  • @maharaja 09:28:34
    Oto probanderowskie prokuratury/ prokuratorzy i sądy/sędziowie być może banderowskie pomioty po Operacji Wisła ulokowane na Dolnym Śląsku we Wrocławiu. - Szokujący wyrok we Wrocławiu. Grzywna za zerwanie plakatu z symbolem UPA! Na 1 tys. zł grzywny skazał wrocławski sąd mężczyznę oskarżonego o nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych. To rodzic, który w szkole swojej córki zerwał plakat z ukraińską flagą i godłem. Wyrok nie jest prawomocny. Sędzia Agnieszka Wróblewska-Kafka(zapamiętać Polacy tą probanderowską swołocz!) w uzasadnieniu wyroku powiedziała, że wypowiedzi oskarżonego nie były wyrażaniem poglądu ani opinii, lecz nawoływaniem. Nawet jeśli nie przyniosły efektu, to jednak taka wypowiedź nacechowana złymi emocjami jest nawoływaniem oceniła sędzia. Sąd od września rozpatrywał akt oskarżenia wobec Krzysztofa Madeja (zgadza się na podawanie pełnego imienia i nazwiska - PAP), w którym zarzucono mu przestępstwo z art. 256 Kodeksu karnego. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 tak brzmi art. 256 KK. 24 listopada 2016 r. w jednej z wrocławskich szkół w ramach programu edukacyjnego pt. "Tolerancyjny Europejczyk" obchodzono dzień ukraiński. Madej, który przyszedł odebrać swoją 8-letnią córkę, zerwał umieszczone w oknach i przed biblioteką plakaty z flagą ukraińską i godłem tego kraju. Przyznał, że zaniósł je do biblioteki, gdzie rzucił je na stół. Nie przyznaje się jednak do winy i nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych czy etnicznych. Jak mówił w sądzie, na jednym z plakatów dostrzegł symbol zbrodniczej organizacji UON-UPA. To wzbudziło moje wzburzenie. Dlatego zapytałem nauczycielki w bibliotece, kto jest za to odpowiedzialny i czego jeszcze one uczą w tej szkole mówił oskarżony na pierwszej rozprawie. Wtedy zeznawały też w charakterze świadków nauczycielki oraz dyrektor szkoły. Jak powiedziały, na plakatach nie było symbolu zbrodniczej organizacji. Zeznały, że oskarżony był wzburzony i wypowiadał zdanie: "Ukraińcy to mordercy i zbrodniarze" oraz "czego wy jeszcze uczycie w tej szkole". Dzień ukraiński miał charakter kulturowo-edukacyjny. Nie chodziło o edukację na tematy historyczne, ale bardziej o promowanie tolerancji wobec wszystkich obcokrajowców. Robiliśmy też dzień niemiecki w ramach projektu "Tolerancyjny Europejczyk" zeznała jedna z nauczycielek. Sąd uchylał pytania zadawane świadkom przez oskarżonego i jego adwokata Stanisława Zapotocznego na tematy historyczne, dotyczące ludobójstwa na Wołyniu i Kresach Wschodnich, uznając, że nie były one związane ze sprawą. Dyrektor placówki dla klas I-III odpowiedziała jednak na jedno z pytań i przyznała przed sądem, że sprawa tzw. rzezi wołyńskiej nie jest jej znana. Pytana przez dziennikarza PAP na korytarzu, czy nigdy nie słyszała o ludobójstwie na Kresach, potwierdziła. Zeznawałam przed sądem, który pouczył mnie o odpowiedzialności za składanie fałszywych zeznań dodała nauczycielka. Przed tygodniem w mowie końcowej adwokat oskarżonego zwrócił uwagę, że nie doszło do "nawoływania", ponieważ Madej nie miał takiego zamiaru. Skoro nie było zamiaru, nie było nawet szansy na nawoływanie, gdyż na korytarzu była jedna nauczycielka z dzieckiem i córka oskarżonego, a w bibliotece dwie nauczycielki, zatem nie doszło do przestępstwa z art. 256 KK przekonywał adwokat. Dodał, że w wypowiedzi, iż "Ukraińcy mordowali Polaków" zawarta była ocena historii, do której każdy ma zagwarantowane prawo w konstytucji. To było stwierdzenie faktu. Wypowiedzi oskarżonego nie były nawoływaniem podkreślił Zapotoczny. Wniósł o uniewinnienie, o to samo poprosił sam oskarżony. Madej zapowiedział złożenie apelacji do Sądu Okręgowego. Samego wyroku nie chcę komentować, ponieważ jest absurdalny. Podobnie jak jego uzasadnienie. Mój komentarz musiałby obrazić sędzię, dlatego nie zrobię tego. Na pewno jednak zachowałbym się tak samo, jak wtedy w szkole - powiedział Madej po wyroku.
    PAP
    Ps...Dlaczego u nas w kraju panuje taka cisza na temat 2 Maja 2014 roku w Odessie ? Gdzie mordowano ludzi paląc, toporkami do mięsa i wyrzucano ich przez okna ? Podobnie zresztą do tego nawoływał publicznie Wałęsa !

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031