Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
925 postów 774 komentarze

72 Rocznica Akcji pod Arsenałem. Fotoreportaż

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

O godzinie 16.00 została odprawiona msza św. w Katedrze Polowej Wojska Polskiego przy ul. Długiej, następnie pod Arsenałem odczytano Apel Pamięci. 26 marca 1943 r. u zbiegu ulic Długiej i Bielańskiej w Warszawie członkowie Grup Szturmowych

Szarych Szeregów, pod dowództwem Stanisława Broniewskiego „Orszy”, odbili z rąk Gestapo Janka Bytnara „Rudego”. „Rudy” był przewożony wraz z innymi więźniami z siedziby Gestapo w al. Szucha do więzienia na Pawiaku.

Kilka dni wcześniej gestapowcy aresztowali najpierw Henryka Ostrowskiego „Heńka” z Grup Szturmowych Szarych Szeregów, potem Jana Bytnara „Rudego”. U obu znaleźli konspiracyjne materiały. Po aresztowaniu Bytnara w Grupach Szturmowych przeprowadzono akcję alarmową, ewakuowano magazyny i oczyszczono lokale konspiracyjne. Wkrótce zapadła decyzja o jego odbiciu.

W akcji pod Arsenałem uwolniono 21 więźniów, w tym także „Heńka”. Wzięło w niej udział 28 członków Szarych Szeregów. Po stronie polskiej w czasie akcji straty były następujące: jedna osoba aresztowana – Hubert Lenk „Hubert” (zakatowany następnie przez Gestapo) oraz dwie ciężko ranne: Maciej Aleksy Dawidowski „Alek” i Tadeusz Krzyżewicz „Buzdygan”. „Alek” i „Rudy” zmarli tego samego dnia – 30 marca 1943 r. 2 kwietnia w szpitalu zmarł również „Buzdygan”.

Akcja trwała ok. 10 minut. „Myśmy całe nasze siły skupili na odbiciu Janka Bytnara” – wspominał po latach „Orsza”.

I choć 27 marca w odwecie Niemcy rozstrzelali na dziedzińcu więziennym Pawiaka 140 Polaków i Żydów, to akcja pod Arsenałem miała duże znaczenie psychologiczne dla mieszkańców miasta. Pierwsza tak duża akcja w okupowanej Warszawie, przeprowadzona brawurowo w biały dzień, przeszła do legendy. Później opisywano ją w książkach i pokazywano w filmach, pamięć o niej do dziś kultywują harcerze z ZHP i ZHR.

IPN

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
"MEKSYK II W NASZEJ PAMIĘCI TRWA"
 

KOMENTARZE

  • Pamięc o żołnierzach wyklętych nie zgaśnie
    Wczoraj również miało miejsce uroczyste i symboliczne ostatnie pożegnanie wielkiego patrioty i bojownika z komunistyczny najezdzcą
    sierż. Józefa Franczaka ps. „Laluś”.


    Do rodzinnego grobu w Piaskach złozona została Jego wcześnie wypreparowana czaszka,która przez lata była "eksponatem" na Akademi Medycznej.Dopiero przed paroma m-cami zwrócono ją rodzinie.

    ózef Franczak ps. "Laluś" zginął w ubeckiej obławie, zorganizowanej 21 października 1963 roku w Majdanie Kozic Górnych. - Jakim to barbarzyństwem jest obcięcie przeciwnikowi głowy po jego śmierci - mówił nad grobem Żołnierza Wyklętego minister, Jan Stanisław Ciechanowski, szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych. - To świadczy o jednym, oni się go bali nawet wtedy, kiedy już nie mógł strzelać i nie mógł się bronić - przekonywał minister. Marek Franczak, syn Józefa Franczaka ps. "Laluś" podziękował wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że możliwa stała się czwartkowa uroczystość żałobna. - Myślę o Łączce i innych miejscach, gdzie ziemia kryje ofiary komunistycznych represji - powiedział. Pod koniec głos mu się załamał. - Jestem głęboko wzruszony, trudno mi mówić - wyznał. Swoimi wspomnieniami z zebranymi podzielił się Wacław Szacoń ps. "Czarny", który podobnie jak Józef Franczak należał do oddziału Zdzisława Brońskiego ps. "Uskok". Przyjechał z Krakowa, żeby pożegnać kolegę. - "Lalusia" poznałem 73 lata temu, w 1942 roku szkolił mnie do służby - opowiadał Wacław Szacoń. Na pogrzeb ostatniego Żołnierza Wyklętego przybyły tłumy, m.in. delegacje z Radomia i Szczecina. Nie wszyscy zmieścili się przy grobie. Nad zebranymi powiewały biało-czerwone flagi. Uroczystość miała wojskową oprawę, przyjechali także przedstawiciele dwóch historycznych grup rekonstrukcyjnych. Został odśpiewany hymn Zaporczyków. Finałowym akcentem uroczystości było złożenie wieńców i kwiatów przy pomniku upamiętniającym Józefa Franczaka, jaki znajduje się tuż przy cmentarzu.

    wiecej na ten temat tu:

    http://www.kurierlubelski.pl/artykul/3800583,pozegnalismy-jozefa-franczaka-ps-lalus-pogrzeb-po-52-latach-zdjecia,id,t.html
  • Hubert Lenk „Hubert”
    Hubert Lenk „Hubert”
    W nocy z 18 na 19 marca 1943 r. Gestapo aresztowało dowódcę Hufca „Praga” warszawskich Grup Szturmowych Henryka Ostrowskiego ps. „Heniek”. W jego mieszkaniu przy ul. Osieckiej 31 Niemcy znaleźli materiały obciążające i notatki zawierające prawdopodobnie adres dowódcy Hufca „Południe” Jana Bytnara „Rudego”

    Warto przypomniec ze do akcji wyznaczono 28 członków warszawskich Grup Szturmowych (nazywanych w Kedywie – od pseudonimu ich dowódcy Ryszarda Białousa – Oddziałem Specjalnym „Jerzy”), podzielonych na grupy („Atak” i „Ubezpieczenie”) oraz sekcje.
    Miejsce ataku nie było przypadkowe. Szczególny układ ulic w tym rejonie Warszawy powodował, że auto nadjeżdżające od strony pl. Teatralnego musiało na bardzo krótkim odcinku pokonać dwa zakręty (wjeżdżając z ulicy Bielańskiej w Długą, a następnie, ok. 10 metrów dalej, skręcając z Długiej w ulicę Nalewki), znacznie zmniejszając prędkość.Okolica Arsenału, graniczącego z dwóch stron z izolowanym przez Niemców gettem, z przerwanym w listopadzie 1940 r. układem komunikacyjnym (odcięcie od „aryjskiej” części miasta ważnej ulicy Nalewki, którą za Arsenałem przegradzała jedna z bram żydowskiej dzielnicy zamkniętej), spełniała ten warunek.
    Duża odległość od siedziby Gestapo w al. Szucha dawała również dostateczną ilość czasu na telefoniczne powiadomienie o wyjeździe samochodu z więźniami.
    Ponieważ bezpośredni atak na dobrze uzbrojony niemiecki konwój, przejeżdżający szybko przez centrum miasta, mógł spowodować straty wśród ludności cywilnej, starano się wybrać miejsce o możliwie najmniejszym natężeniu ruchu przechodniów.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031